Parkour plus quady. Niezła jazda :)

Październik 5th, 2010

Pośród nietypowych sportów ekstremalnych mieści się też parkour, dość ryzykowna zabawa wynaleziona, a właściwie nazwana zupełnie niedawno przez Francuzów. Polega ona na skakaniu po dachach budynków i w ogóle przemieszczeniu się po różnych elementach architektonicznych miasta. Założenie jest jednak takie, że nie ma tam elementów wspinaczki. Jest to raczej coś w rodzaju biegu z przeszkodami na wysokościach. Tak fachowo nazywają się widowiskowe pościgi, które mają miejsce na dachach budynków, znane z filmów akcji. Sportowy parkour wygląda bardzo podobnie, choć uczestnicy oczywiście nie mają broni. Czasami w parkourze chodzi tylko o samo widowisko, to znaczy sportowcy prezentują swoje umiejętności. Zdarza się też, że to prawdziwa rywalizacji, w której uczestnicy musza w jak najkrótszym czasie pokonać wyznaczoną trasę. Dodatkowy dreszczyk emocji ma w tym sporcie miejsce dzięki temu, że takich biegów po prostu się nie zabezpiecza, to znaczy nic nie chroni biegaczy przed upadkiem, gdy nie uda im się przeskoczyć między budynkami.

Ostatnio stały się ponoć bardzo popularnym prezentem komunijnym. Pierwotnie miały jednak zupełnie inne zastosowanie. Mowa oczywiście o qadach, które nie są w żadnym razie zabawkami dla dzieci, to po prostu pojazdy, które mają swoje konkretne zastosowanie. Quad jest rodzajem czterokołowego motocykla. Występuje on w trzech rodzajach, każdy jest z nich jest stosowany w sportach ekstremalnych. Pierwszy rodzaj, to quady wyścigowe, które służą do rywalizacji w trudnym terenie. Drugi rodzaj, to kłady wyczynowe, te nadają się świetnie do jazdy w górach i do pokonywania tras w trudnych warunkach, również przez błoto czy śnieg. Ostatni rodzaj quadów, to quady rekreacyjne, nie mają one jednak wiele wspólnego z spokojnym wypoczynkiem. Są czymś pomiędzy dwoma pierwszymi typami. Służą na przykład do wyjazdów na wycieczki krajoznawcze w bardziej ekstremalne tereny. To też ten typ, który najczęściej można wypożyczyć do jazdy w górach lub innych ekstremalnych miejscach, gdzie taki sprzęt może się sprawdzić.

Egzotyczne wyprawy i wystrzeliwanie

Wrzesień 29th, 2010

Do sportów ekstremalnych należą też egzotyczne wyprawy. Stanowią one nie tylko rodzaj rozrywki, gwarantującej podgrzanie emocji, ale przede wszystkim są sposobem na życie. Bowiem taka egzotyczna wyprawa to cały skomplikowany proces, bo oczywiście nie chodzi tutaj o wyjazd do ciepłych krajów i spacer po utartych szlakach. To raczej wyzwanie i wyprawa w tereny słabo zbadane przez człowieka. Do takiego wyjazdu trzeba się długo przygotowywać, zarówno pod względem gromadzenia ekwipunku, jak i pieniędzy oraz stosownej wiedzy, która będzie niezbędna do przetrwania. Poza tym sama wyprawa też najczęściej trwa co najmniej kilka tygodni. Jeśli więc się chce zajmować takim sportem ekstremalnym, trzeba mu podporządkować praktyczni wszystkie dziedziny życia, z pracą zawodową i życiem rodzinnym na czele. Wszystko w myśl zasady, że żeby wiele zyskać, trzeba dużo poświęcić. Niemniej z pewnością gra jest warta świeczki, bo takich emocji, jak te związane z egzotyczną wyprawą nie znajdzie się nigdzie, podobnie zresztą jak widoków i ciekawych znajomości.

Do tej pory największą popularnością spośród wszystkich mniej absorbujących sportów ekstremalnych cieszyły się skoki na bungee. Jest jednak coś nowego, rzecz zwie się wystrzeliwaniem i jest bardzo podobną atrakcją, tylko jakby to ująć… leci się w drugą stronę. Mimo nazwy sport nie ma nic wspólnego z użyciem urządzeń typu armata czy dodatków w rodzaju prochu. Sprawa jest znacznie prostsza. Między dwoma budynkami rozpina się liny, takie jak do skoków bungee. Ściąga się je na dół i dokładnie w połowie drogie między obydwoma budynkami montuje się delikwenta. A następnie po prostu zwalnia się zabezpieczenie i w ten sposób wystrzeliwuje on w górę. Działa to mniej więcej jak proca, z tym, że skoczek jest przypięty, nie powinien więc spaść. Cała zabawa wygląda dość absurdalnie, ale zyskuje sobie coraz więcej zwolenników. Zresztą też wszystko trwa nieco dłużej niż w przypadku bungee jumpingu, bo skoczek dłuższy czas odbija się górę i w dół między budynkami. Poza tym wystrzeliwanie wygląda też nieco bezpieczniej, bo jednak skaczący, nie szybuje głową w dół.

Adrenalina i strach – właśnie o to w tym wszystkim chodzi

Lipiec 18th, 2010

Sporty ekstremalne są bardzo ryzykowne, ale dają bardzo dużo przyjemności. Te przyjemność odczuwa się z powodu wydzielania się adrenaliny i endorfin. Dzieje się to wtedy, kiedy znajdujemy się w sytuacji, która bardzo nas angażuje emocjonalnie. Możemy się więc zarówno bać, jak i cieszyć. Większości ludzi codzienne życie, praca i rozrywki zapewniają tak wystarczającą ilość adrenaliny, jak i hormonów szczęścia. Są jednak tacy ludzie, dla których to zdecydowania za mało. Potrzebują znacznie więcej adrenaliny, niż przeciętna osoba. Zresztą zostało to udowodnione naukowo, że tacy ludzie częściej wybierają ryzykowne zawody, takie jak na przykład lekarz czy policjant, właśnie po to, by zapewnić sobie właściwy poziom tego hormonu. Co więcej, adrenaliny potrzebują, żeby normalnie funkcjonować i logicznie myśleć. Dodatkowo też często wybierają ekstremalne rozrywki, takie jak skoki spadochronowe czy wyścigi samochodowe. Nie są natomiast skore do tego, by stabilizować swoje, życie, bo to już nie zapewnia koniecznego dreszczyku emocji.

Gatunek ludzki już tak ma, że po prostu lubi się bać. Pozostawanie w strachu paradoksalnie wiąże się z pewnym rodzajem przyjemności. Dlatego na przykład ludzie chodzą do kina na horrory. Ci bardzie odważni decydują się na sporty ekstremalne, które działają na podobnej zasadzie, ale wymagają aktywności zainteresowanego. Mimo tego, że sam moment, które należałoby się bać trwa bardzo krótko, to potrafi wystarczać nawet na całe miesiące. Tak jest na przykład z osobami, które skaczą na bungee. Niektóre robią to raz, by się sprawdzić, ale inne skaczą cyklicznie, właśnie po to, żeby poczuć ten dreszczyk emocji i przez chwilę się pobać. Dla większości tak zwanego normalnego społeczeństwa, takie potrzeby mogą się wydawać zupełnie niezrozumiała, a często nawet zakrawające na masochizm. Jednak tej większości sprawa też dotyczy, tylko większość ma nieco mniej rozbudowaną potrzebę strachu i realizuje ją w codziennym życiu i takich rozrywkach, jak właśnie oglądanie filmów grozy czy czytanie kryminałów.

Czy najnowsze sporty ekstremalne są najnowsze i dobre??

Czerwiec 28th, 2010

Złudna innowacja sportów ekstremalnych

Ludzie wymyślają coraz ciekawsze sporty, a przynajmniej tak im się wydaje, że są innowacyjni, Nikomu jednak chyba nie przyszło jeszcze do głowy, że większość z tych dyscyplin opiera się na podobnych zasadach. Czym innym jest wspinaczka wysokogórska, jak nie treningiem na wytrzymałość, bo wysiłek takiego wspinacza można swobodnie porównać do potu piłkarza na boisku podczas meczu piłki nożnej. Albo słynna hiszpańska corrida, czyż nie przypomina walk starożytnych gladiatorów? Ktoś mógłby zarzucić małą współczesność przytoczonych wyżej przykładów, ale można podać i rzekomo bardziej innowacyjne, jak jedzenie na czas pączków, czy objawienie w ostatnich latach wśród uczniów – zośka, czy jazda na deskorolce. To wszystko ruch, ale w różnych postaciach, zawsze jest jeden zwycięzca, są i przegrani. Takie reguły i współzawodnictwo podnoszą nam również adrenalinę. Okazuje się zatem, że bardziej niż nam się wydaje, kochamy być pierwszymi po tym, jak się bardzo namęczymy, by wywalczyć daną pozycję. Nie ma takiej satysfakcji, gdy słabi są przeciwnicy albo, gdy jest ich mało.

Najnowsze sporty ekstremalne trochę w innym świetle

Czemu nikt się nie zastanowi nad tym, że jest jeszcze u góry Ktoś, kto również dał nam czas i patrzy na nasze zachowanie. Wydaje mi się, że działała by wówczas zasada, że co dozwolone i rozpowszechnione szybko się nudzi. Więc może warto taki sport wprowadzić w życie?! Może po pewnym czasie znudzi się zdradzanie żon czy mężów, może zmniejszy się liczba dokonanych aborcji lub porzuconych bez opieki dzieci albo pozostawionych pod cudzymi drzwiami, bo prawdziwym rodzicom brak odwagi, by trochę powalczyć o własne szczęście. Zróbmy zawody w rozwodach, to przecież takie nowoczesne. Czemu nikt jeszcze nie urządził konkursu na szybką śmierć, im lepszy masz pomysł i im szybciej to zrobisz, tym jesteś bardziej cool. Choć może niekoniecznie nikt o tym nie myśli, bo ilu jest tych słabszych co dawno sięgnęli już po sznur. Może ich obrażam, ale nie mogę uzmysłowić sobie faktu pozostawiania przez te osoby małych dzieci, często bez opieki, bez domu, bez środków do życia. Zasady w takich zawodach są stanowczo niesprawiedliwe, bo ten, który rzekomo wygrywa się po prostu poddaje, zostawiają c na polu wali tych bardziej wytrwałych.

Nowe sposoby na adrenaline

Czerwiec 22nd, 2010

Adrenalina

Bo w życiu często chodzi o to, żeby się bać. Może to już staroświecko powiedziane i niemodnie, ale jak się boisz, to czujesz, że żyjesz. Tak samo jest ze stresującymi sytuacjami. Im więcej ich w życiu, tym bardziej tego życia doświadczasz. Nudno było by, gdyby wszyscy żyli spokojnie w wiejskich chatkach bez zgiełku ulic, tłumów przechodniów, dzielnicowych gangów czy miejscowych dresów. Tak samo, gdyby każdy z nas był jednakowy. A tymczasem ludzie się różnią i lubią robić rzeczy także różne i uprawiać różne sporty. Jedni jeżdżą na rolkach, inni chodzą po górach, jeszcze inni grywają w pokera lub pin pong. Są tacy, którzy lubią powyciskać, więc ćwiczą na siłowni, trenują boks, kajakarstwo. Są i tacy, którzy preferują pływanie lub sporty zimowe – jazdę na nartach, snowboard, zjeżdżanie na czymkolwiek, byle jechać. Są i tacy, którzy eksperymentują, oni grywają na przykład w piłkę nożną w błocie bądź organizują kuligi lub wyścigi na traktorach. Jeszcze inni uważają, że palenie papierosów, bo to świetny sport, a poza tym na cos trzeba umrzeć. – twierdzą.

Eksperyment

Zastanawiało mnie, czy komuś wpadł do głowy pomysł konkursu na palenie papierosów. O, albo na przykład na picie wódki z gwinta!? Znając jednak pomysłowość otaczających na mas, na pewno już ktoś działał w takim kierunku. Interesowały mnie jednak zawsze konkursy lokalne, na wiejskich imprezach: jedzenie racuchów na wyścigi, wyszywanie. Ostatnio w miastach modne jest bicie rekordu w prowadzeniu wykładu. Nigdy natomiast nie obiło mi się o uszy wyścigi w trenowaniu kur do znoszenia jajek. Fascynująca jest jednak pomysłowość, bo wcielać zasady starożytnych, jak się okazuje, można w różny sposób. To dowód na to, ze szybko się nudzimy. Nie satysfakcjonuje nas już komercyjność, próbujemy uciec w głuszę lub dżunglę. Przyjdzie jednak chyba czas i na te prostsze rozwiązania, jak się dzieje w świecie mody, zawsze wraca się do wcześniejszych modeli. Kto wie, może za kilka lat tak, nam wszystko obrzydnie, że zaczniemy z powrotem zabijać się na arenach, ku uciesze niezliczonych tłumów widzów znajdujących się na stadionach.